środa, 14 listopada 2012

Manado (zaczynamy wracać)

Wczoraj rozliczyliśmy się z naszymi gospodarzami na Bunaken (na koniec niemiły zgrzyt - mimo, że korzystamy z nurkowania z ośrodka Panorama (który ma tego samego właściciela co nasz Bunaken Resort), to płacimy o 20% drożej niż mieszkańcy tego ośrodka. Widocznie wychodzą z założenia, że jak stać cię żeby drożej mieszkać, to możesz zapłacić więcej za ten sam serwis...

A niech tam - i tak było tu fajnie. Wypoczęliśmy za wszystkie czasy, zobaczyliśmy cudeńka pod wodą i ... czas na powrót do rzeczywistości. Już trochę tęskno za krajem i bliskimi...

O 11:00 czekała na nas łódeczka, którą zabraliśmy się do Manado.

Po drodze niesamowita atrakcja, razem z łódką zaczęły płynąć delfiny. Stado ok 10 sztuk płynęło dosłownie przy burcie łodzi, raz po raz wyskakując nad wodę dla zaczerpnięcia tchu. Donka się wzruszyła i zaczęła przemawiać do delfinów jak do psa... :)

W samym mieście odbyliśmy spacerek w poszukiwaniu hotelu - wiele było zapełnionych i w końcu się wbiliśmy do jakiegoś pokoju. Potem spacerek po mieście - obiadek w pizza hut oraz zakupy owoców na wieczorne podjadanie w hotelu.

Właściwie nie ma tu totalnie nic do ogłądania więc będziemy zabijać czas a jutro rano jedziemy na samolot do Surabaya (na Jawie) gdzie mamy przesiadkę do Bangkoku...